Wyślij wiadomość

The blood in my heart
is not longer real


O mnie
So called Focia


Linki


Sidaroth
Sarna
Black Cat


Archiwum

2012
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień




[Second Nocturne]

Deus in adiutorium meum intende.

O Domine,
Te ipsum luce velans,
Prodis ex alis ventorum.
O Domine,
Exaudiens omnes preces,
Admitte precationes .
suppliciaque tuorum.
O Domine,
Illustret facies tua
Adytum tuum desolatum.

We hide from the Face of God.

Domine Sabaoth, Sabaoth Domine

We hide from the Face of God.

Turn loose the angels of .
your Face, Lord Sabaoth,
Libera angelos faciei
Domine Deus Sabaoth,
Thou who hast the keys
of Damn and of Death
Custos clavium infernorum
atque mortis.
The sky torn apart, departed,
Caelum laceratum
Pours the fury of an empire pervaded.
Furorem imperi pervasi profundit.
And the eyes of the Lord
are upon the sinful host.
Conversi oculi Domini
ad improbas legiones.

We hide from the Face of God.

Coronam vitae dona nobis, Adonai,
Qui habes Solomonis clavem adamantinam.
Nemo aperiet quod clusum a te,
Quod apertum a te claudet nemo.

We hide from the Face of God.

A door is opened in Ether,
We hide from the Face of God
For the Seventh among the seals
has been broken.

And there was a silence in Ether.

[:and again:]

Apocalypse

God, come to my assistance.

O Lord
, You who cover Yourself in light,
You walk on the wings of the winds.
O Lord,
You who hear all prayers,
Give heed to the pleas and prayers
of Your kind
O Lord,
May Your face
Illuminate Your deserted temple.

Lord God of Hosts
Lord God of Hosts

Free the Cherubim, Lord God of Hosts,
Guardian of the keys of Hell and of death.
The lacerated sky
Sheds the fury of a pervaded empire.
The eyes of the Lord are upon the sinful Host.

Grant us the crown of life, Adonai,
Keeper of the adamantine key of Solomon.
Nobody opens what was closed by You,
Nobody closes what was opened by You.






I heal my wounds in
the orchard of misery
Where the fruits and the trees
have turned to dust.
Be merciful, my Lord.
The meadows of Light and Pulchritude
Are blackened and soiled
by emptiness and despair.
Domine, eius miserere,
Lord have mercy on me.
Eam libera de animis damnatorum
Sine eam fulgere in refugio tenebrarum.
Confutatis maledictis,
Alas, that day of tears
and mourning
Flammis acribus addictis.
Miserere, miserere,
Salva me.
Gloria in excelsis Deo.
Gloria.
Hosanna in excelsis.
Eternal rest give unto me, O Lord,
Perpetual Light cannot shine upon
the soul of the Damned.
Salva me, libera me.
Ille sanguis, ille cruor.
Lumen moritur.
Numquam lumen moritur!
Numquam !
Hosanna in excelsis.
Eternal rest give unto me, O Lord,
Because Thou art merciful.
Non dono tibi soporem aeternum,
Nam misericors sum.






PustaMiska - akcja charytatywna


Link 14.05.2012 :: 18:23

Otwieram dłonie odsłaniając ponurą, odtrąconą historię, która gwałtem wdarła się pod siną skórę moją. Rozgrzebuję nie tyle ziemię pod swoimi oknami, co zapomniane ogrody własnych przekonań, amnezji na życzenie.
Lubię biczować się minionym dla samej sado-masochistycznej przyjemności dawcy i biorcy.
Przekłamane wspomnienie umacniane wiarą w jego prawdziwość przebudziło się wraz z kompleksem rozgałęzień, o których nie wiedziałam. Inaczej, wiedziałam, ale umknęły mojej uwadze na tyle, że nie zdołałam ich zarejestrować pochłonięta wewnętrznym ogniem.
Kiedyś płomienna była dla mnie pasja.
Teraz wszelki ogień pali oczyszczeniem na drodze upodlenia.
Wdziera się do płuc i trawi oddech prawdą, której preferowałam nie dostrzegać.

Meden agan

Z drugiej strony odzwyczaiłam się od tego specyficznego zaślepienia, jakim jest szczera nienawiść pozbawiona konkretnego kierunku. Czuję, jak przez opuszki moich palców przenikają kolejne impulsy, subtelny prąd, który tak intensywnie prawi o zabijaniu, lecz nigdy nie wskazuje ofiary. Już nie płonę. Wypełniam się szlamem dawnych urojeń, których obłudy jestem w pełni świadoma. Dziś.
Wiedza to wyższy akt niewiedzy.

Znając swoje wyłączne winy odczuwam pragnienie zrzucenia ich z siebie, więc winię jasne i przygasające światła o niedostateczne wsparcie. O skrywany triumf nad moją porażką.
O poczucie wyższości i sycenie się goryczą wypływającą z moich żył.
O egoistyczne odczucia wielkoduszności i dobrotliwej, wybaczającej duszy.
Wszyscy jesteście mną w pierwszej sekundzie padającego ciosu.
W kolejnych bronicie się moim poratowaniem kolejną dobrotliwością fałszywej
współczującej, jaśniejącej nad wszystkim myśli o chwale.
Misjonarskie duchy mentalnej reanimacji mnie samej, spójrzcie:
doskonalsza czerwień na Waszych dłoniach nigdy nie rozkwitła.


Nasyciłam się własną jadowitością.
Bezpodstawnymi zarzutami, których fikcyjne podstawy jeszcze do końca nie zgasły. Tlą się we mnie przekornie wizje ignorancji Czarnego Kota, który zbyt długo ostrzył swoje pazury, przez co obudził mnie zbyt późno.
Blizny na skroniach pełnią raczej rolę pamiątki zdarzeń, które nie powinny były mieć miejsca. Zdarzeń gnijących w piwnicach pamięci.
Kocia dzikość nie zburzyła na czas wieży profana.
Raczej posprzątała jej pozostałości wedle własnego poczucia estetyki.
Każdy ruch nosił jednak tę samą podstawę w postaci mojego pola rozgrywki.
Naszkicowałam jego szkielet i sukcesywnie wypełniałam każdą część
własnymi (z)realizowanymi wizjami.
Nie porwę się już więcej na boskość wiedząc
że moje światy upadają, a szlifowane w pocie czoła projekcje postaci
wykradają życie mieszkańcom niezależnych - zdać się może - rzeczywistości.


In hoc signo vinces


Kurzem pokryty, tak nierzeczywisty
fragmencie, zła chwilo, historio
Człowieczeństwa bastionem zdobytym
przez dumę, tchórzostwo, iluzję
Moje przekleństwo to pamięć
twoje pełnią jest klęski





Link 13.12.2011 :: 10:49

Nie wiem, czy jestem w stanie zatrzymać się i spocząć w jednym, względnie stabilnym położeniu. Myślę, że czasami o tym marzę, tworzę nawet pozorny ład w swoim otoczeniu i lokalizuję się gdzieś miedzy szafą, a stołem. W wyobraźni trzymam w dłoniach wypachnioną wiązankę z błyszczącą wstążką.
Wtedy jestem obrazem, pustym malowidłem pozbawionym wyrazu i życia.

Sen przyniósł wizualizację czarnego pierścienia, o którym niemalże już zapomniałam.
Wyobrażenie zgniotło wyobrażone kwiaty i rozsypało po podłożu wyobraźni. Wstążkę utopiłam, bo symbolizowała zaprzeczenie mojego obłąkania. Jej jedwabne płuca wchłonęły ostatnią partię wody i utonęła.
Przyjemna to jednak śmierć.
W ciepłej wodzie dla wstążkowego krążenia wątpliwej jakości.
Chciałabym pozrywać wszystkie maski i spalić je w ceremonialnym ogniu na szafie. Zaczynam jednak powątpiewać w realizm podobnego planu, gdyż przyszło mi twierdzić, że moje maski nie są wcale maskami. Zdają się być raczej czymś na kształt alternatywnych płaszczyzn mnie samej.
Powinnam nadać imię każdej z nich i zamknąć w drewnianej szufladzie.
Uporządkować wszystkie wersje mnie, ale wizualizacja staje się wtedy pusta.

Wtedy nie mam twarzy, ani włosów.





Link 01.10.2011 :: 17:31

Czerwonym szlakiem na granicy życia z dobrocią przestałam widzieć cokolwiek.
Nie wspomnę modlitwy, gdy niegodziwość wypływa spod moich paznokci. Przywołam raczej celebrację wszystkiego, co staram się zepchnąć na dno pamięci i przykryć grubą warstwą kurzu drugiej częstotliwości.
Kolejny raz usiłuję pogrzebać jakiś fragment siebie w obawie, że mógłby przejąć kontrolę nad stanem mojego umysłu. Pod zamkniętymi powiekami otwieram swoje żyły, aby wszelka toksyna, aby cały jad, jaki w sobie noszę mógł swobodnie wypłynąć. Moje tęczówki tracą kolor, mój język staje się suchy. Usiłuję nie dostrzegać węży boleśnie kąsających moje stopy. Zbyt długo wmawiałam sobie, że nie istnieją, by teraz móc na nie spojrzeć.

We śnie miałam utonąć w gęstej wodzie.
Nie można walczyć ze słabościami bez wykorzystania siły. Gorzej, jeśli ta siła stanowi słabość.
Odmawiam sobie cielesnej przyjemności wierząc, że małymi krokami zdołam przełknąć gorzką zawartość filiżanki, którą postawiono naprzeciw mnie.
Za dużo w niej "ja" i zbyt wiele "moich".
Obudziłam w sobie pytanie o celowość tej drogi.
O jej rzeczywiste odbicie i samo-odrodzenie.
obudziłam w sobie gniew.





Link 03.08.2011 :: 19:33

Czasami czuję, że wracam do minionego, gdy mówiłam, a inni nawet nie słuchali. Chętnie kiwali głowami, potakiwali, ale jednak nie słuchali realnie tego, co miałam im do przekazania. Moje "Ja" jest w pełni świadome, że trudem bywa rola słuchacza dla jego monotonnego brzmienia. Moje "Ja" jest jednak wyrozumiałe i pozwala słuchaczowi zasnąć. Godzi się na wszelką nadinterpretację, na brak zrozumienia wobec wypowiadanych słów. Godzi się nawet nałożyć na nie klątwę, jeśli tylko znajdują odbiorcę, do którego są kierowane. Uświadamiasz mi, że moje słowa zbrzydły i brakuje im wszystkiego.
Możesz zabrać kadzidła z ołtarza, zagłuszyć ceremonialną muzykę i stłumić zapach kapłańskich szat. Zapach jedwabiu przesiąkniętego kadzidłem dźwięk poniósł daleko. Zbyt daleko. Teraz musisz go usłyszeć.





Link 12.07.2011 :: 16:20

Dzisiaj, wczoraj, za dwa tygodnie.
Kiedy siedzieliśmy jeszcze pod schodami własnych świadomości, gdy nie rozdzielaliśmy wszystkich wzorów tworzących nasze umysły, a staraliśmy się je złożyć tworząc karykaturalne potwory. Wtedy nie poznawaliśmy samotności w całej palecie jej barw, dźwięków, zapachów i nieokreślonego.
Później zasnęłam, a wraz z nadejściem mojego snu zasnęły wszystkie pomniejsze twory zrodzone z lęków, nadziei i białych kwiatów.

Czasami bardzo chciałabym zapomnieć, w jaki sposób udało nam się stworzyć ten obraz. Chciałabym też zapomnieć o tym, co pchało mnie ku dalszej jego pielęgnacji i czym było powodowane. Bowiem teraz nie widzę już niczego, poza kolejnymi odpryskami zaschniętej farby na mojej podłodze. Spaceruję więc codziennie między czernią i fioletem i wieloma innymi, ale brak mi motywacji, brak mi jakiegokolwiek wewnętrznego impulsu, aby je wreszcie pozamiatać. Jestem sentymentalna, a moje sentymenty bywają stosunkowo masochistyczne. Lubię wspomnienia okrutne.

Nadal bardzo pragnę poznawać rzeczy bez znaczenia. Minione kłamstwa, idee, prawdą zdobione tylko trochę. Chcę wiedzieć, czy ma ciemne włosy i jasną czaszkę. Wyobrażenia pozwalają mi oddychać w nieistniejących, toksycznych przestrzeniach, do których za nic nie chciałabym zajrzeć realnie. Wiem, że jestem w nich sama i nikt nie ośmieli się oceniać mojego kolejnego, irracjonalnego projektu.
To mój prywatny burdel dla duszy o bordowych zasłonach i miękkich dywanach, gdzie nie ma żadnego sądu, a jedyną zapłatą jest sumienie.







Link 19.05.2011 :: 20:25

Czuję tam, gdzie jestem bezpieczna.
Tam, gdzie jest mi dobrze.
Gdzie wspomnienie jest subtelne
a spojrzenia dyskretne.